listyzazji blog























księga gości


2011
marzec
2010
sierpień
2009
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
2008
luty
styczeń
2007
grudzień
marzec
2006
maj
marzec
2005
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec



listyzazji bloguje...

2011-03-13 12:25:32
Busuanga

W czwartek rano dotarlismy na Busuange. Za 900 peso/pokoj mieszkamy w kolonialnej willi. Pokoje z lazienkami, ogromny taras z widokiem na zatoke i sniadania na zamowienie za 100 peso.

Pierwszego dnia zrobilismy calodniwy Coron Hopping. Zaliczylismy 8 pointow, m.in Baracuda Lake, Kayangan Lake, Twin Lagoon, Siete Pecados i Skeleton Wreck. Popoludniu zatrzymalismy sie na pieknej plazy i zjedlismy lunch (ryz, warzywa, ryby i kraby z grilla plus owoce na deser). Zrobilismy kilka snurkow, sporo kolorowych rybek i kolejny zolw :-)
Pogoda dopisuje od samego poczatku, wiec nabawilismy sie delikatnych oparzen (niektorzy pozbywaja sie skory juz po raz drugi).

Drugiego dnia Druzyna wybrala sie na nury na wrakach (3!). Domino z Magda niezle daja rade i zdobywaja kolejne sprawnosci podwodne (penetrowanie wrakow). Michal zrobil mnostwo zdjec (po powrocie zabieramy sie za opracowanie albumu "Ryby Filipin"). 

Dzisiaj druzyna sie rozdzielila...
D&M, ktorzy wracaja juz w czwartek, odbili na Ocamocam Beach do "resortu" na odludziu, bez biezacej wody, elektrycznosci i jedzenia. Na marginesie jechali tam 5 godzin (70 km!) z lokalesami z kurami na pokladzie.
My wypozyczylismy motor i zrobilismy rozruch przed jutrzejsza wyprawa. Po drodze na OB planujemy zaliczyc wodospady w Conception i male zakupy (ryz i San Miguel). Jeszcze dzisiaj spimy w pokoju z wygodnym lozkiem i wiatrakiem. 

W planach mamy jeszcze safari na polnocy, Black Island i snurkowanie z dugongami.

PS.
Gdyby nie smsy z Polski nic bysmy nawet nie wiedzieli o tsunami. Tutaj zamiast newsow w TV leci Nita Nigrita... Jestesmy cali i bezpieczni. Poki Manila i Hong Kong stoja na swoim miejscu mamy jak wrocic do domu :-)
Po 21/03 przyjmujemy zapisy na ogladanie zdjec!




  


skomentuj (1)

2011-03-09 05:06:05
Panglao Island - cd.
Nadajemy ponownie, poki mamy jeszcze lacznosc...

Dzisiaj ostatni dzien na Panglao. Jutro z samego rana ruszamy na Busuange, bedziemy tam ok 10:00 czasu polskiego.

Przez kilka ostatnich dni koncentrowalismy sie na aktywnosciach wodnych/podwodnych.

W poniedzialek wybralismy sie z bladym switem (06:00) na dolphin watching i male skakanie po okolicznych plazach.
Niestety, w rzeczywistosci dolphin watching to dolphin chasing, tzn. 10 lodek motorowych goni przestraszone stado delfinkow. Zrezygnowalismy po 10 min i od razu ruszylismy na Balicasag. Tam z dala od reszty wyieczek, moglismy w spokoju posnurkowac.
Pozniej zaliczylismy przystanek na Virgin Island i zrobilismy troszke bajkowych foteczek. Domino kupil Madzi komplet perlowej bizuterii za 35 zl. Popilismy sobie mleczko prosto z kokosa.

Na Pamilacan zrobilismy krotki przystanek na mala cole i smarowanie opazen slonecznych (moje lewe ucho kwalifukuje sie do amputacji). Alfi, operator naszej lodki, wpadl na chwilke do swojego bambusowego domku na szybki obiadek. Bylo troche zwierzakow puszczonych samopas, m.in. kozy i waleczne koguciki. Wskoczylismy do wody na snurka i bylo naprawde mega! Koralowy ogrod i rybki zostaly uwiecznione naszym nowym super-sprzetem :-)

We wtorek druzyna zapisala sie na nura na Balicasagu. Cale szczescie, ze zabralam sie z nimi! Pierwszy raz w zyciu widzialam... ZOLWIA (snurkujac na powierzchni)! W okolicy wyspy jest naprawde mnostwo rozmaitego zycia - anemony, gigantyczne papugi, box i frog fishe (...) Mamy cala galerie na aparacie!
Wieczorem zaszelelismy w naszej knajpie Oops... Po gigntycznym posilku postanowilismy dobic sie deserem. I tu Dominos dal rade... zamowil lokalny przysmak HALO HALO, ktory okazal sie wielkim pucharem z galka lodow mango z platkami kukurydzianymi na mlecznym lodzie z dziwnymi wiorami (moze kokos, moze bebechy), a na dnie... kilka zielonych i czerwonych zelek... Powiedzenie Magdy, ze Dominik wrzuca w siebie jak w smietnik nabralo dla nas nowego znaczenia :-)


Dzisiaj opalanie, pakowanie i pozegnalna kolacja... Rozliczylismy sie juz za domeczki i wyszlo nam ok 66 zl za dobe :-)



skomentuj (4)

2011-03-06 06:46:38
Philippines - Panglao Island
Hong Kong juz za nami... Zostawilismy go z calym smordkiem i tlokiem. Zaliczylismy podstawowe aktywnosci - Laser Show, Wzgorze Wiktorii i chinskie knajpki.

Po meczacym locie HKG - Cebu i nocnej przeprawie promowej Cebu - Tagbilaran w czwartek rano zalogowalismy sie na Panglao. Zajelismy bambusowe chatki przy Oops barze na Alona Beach. Turkusowa woda, bialy piaseczek i imprezki z seafoodowym grillem co wieczor (rachunki ok 20 zl/os). Miedzy 18 - 19:00 mamy Happy Hour i 2 lokalne piwa (Beer na Beer) kosztuja 55 peso (3,5 zl) Buzie nie przestaja sie usmiechac.


Slonce prasuje jak diabli i juz pierwszego dnia plazowania nabawilismy nie opazen slonecznych w kilku dziwnych miejscach.

W piatek wypozyczylismy motory (40 zl/doba). Teraz lokalesi na nasz widok krzycza z daleka "dziala dziala dziala" i uwazaja to za bardzo wazne nowe slowo. Motor dziala or doesn't dziala. Nasze nie zawiodly przez 2 dni.

Tagbilaran, glowne miasto wyspy, to okrutnie brzydkie, brudne i smierdzace miejsce. Niestety, nie da sie go ominac, chca wydostac sie z Panglao. 2 podstawowe zasady ruchu drogowego: 1) kto jest wiekszy ma pierwszenstwo, 2) droga ma tyle pasow, ile pojazdow w ukladzie szeregowym sie na niej zmiesci. 

Odwiedzilismy tarsiery w rezerwacie w Corelli. Niestety, wbrew pierwotnym oczekiwaniom, tarsierow nie mozna a) touch b) disturb c) kill.

Stamtad polecielismy do Carmen zrobic kilka foteczek Chocolate Hills'om. Jak na najwazniejsza atrakcje Boholu turystow niewielu (glownie co bogatsi Filipinczycy, troche Niemcow - jak wszedzie na swiecie).
Zrobilismy kolo 150 km, dupki bolaly, ze hej!

W sobote Domino z Magda wybrali zajecia w podgrupie i zaliczyli piaszczysta mierzejke pare kilometrow na wschod od Alona.
My obralismy kierunek Danao Adventure Park ok. 120 km od bazy. Droga zajela nam przeszlo 4 godziny, w blocie i po kamieniach. Dotarlismy do miejsc, w ktorych ludzie nigdy nie widzieli na oczy mapy, ani nie bardzo wiedza, w ktorym miejscu na wyspie mieszkaja. Kompas i ogromne poklady cierpliwosci okazaly sie niezbedne.
W Danao zrobilismy krotki rajd w klatce nad przepascia. Widzielismy paru czubkow, ktorzy spuszczali sie na linie.

Dzisiejszy dzien druzyna poswiecila aktywnosciom wodnym i z bladym switem ruszyla na nurka na Pamilacam. Warunki na snura dosyc marne, sporo osob i lodka z daszkiem, wiec ja odpadlam. 

10 marca przepinamy sie na Busuange. Jezeli lacznosc pozwoli, damy znak zycia.

Pozdrawiamy,

M (w imieniu swoim i reszty druzyny)
  


 

skomentuj (0)

2010-08-24 16:45:04
abasada pozytywnej wibracji
Kolejne dni mijaja na ekslopracji Phanganu
podwodnej i nawodnej

zrobilismy klika wycieczek motorem do licznych view pointow
wczoraj zrobilem 2 nury na sail rocku

tym razem instruktor bym miejscowy i mial leb na karku
zamiast plywac przy samej skale i ogladac kolorowe ryby pomniejszych okazow
zszedl do dna na 30 metrow i odplynal od skaly na jakies 50
i okazalo sie ze jest tam mega wielkie stado ostrobow
ale takie zecale wojsko radzieckie mialo by co jesc na tydzien


dookola gromadzily sie spore stada pelagicznych barakud takich nawet do 2 metrow
i oczywisice wplynelsimy w to wszystko
tym ktorzy nie chca uwierzyc w te bajeczki
jest oryginalny film z tej wyprawy ze mna w roli glownej
do obejrzenia w kinie alternatywnym na Hozej

drugi nur to jak zwykle specjalnosc skaly czyli komin wewnatrz 10 metrow

Wracamy w sobote tak wiec oczekujemy jakis zapiso w na goscinie
kupilismy dzisiaj przyprawy do zielonego curry
wiec bedzie dobre tajskie gotowanko

w piatek zakupy w Siam

u czata jest komplet hipisowski wszystkie 6 domkow zajete
juz mnie to troche meczy
bo Szon Kapi (Kapiszon) tam mieszka
jest troche jakis gowniarek ktore halasuja i sie caly czas chwala ze sie najadly grzybkow
jest tez Konor ktory od rana bulgocze fajka wodna

Co tam wiecej
bylismy teraz wlasnie na masazu (200 bhatow=20 zl)
i strasznie sie na mnie dziewczyna wyzyla ale teraz mam kosmiczna moc prany w sobie
polecam

snurkowalismy dzisiaj przy Kho Ma bo slonce bylo dzisiaj miazdzace
nawet dobra rafa tam jest
i widzialem 2  nowe gatunki ryb niezidentyfikowane w ksiazeczce poznaj ryby Tajlandii
gruper czarny w biale kropki
i papuga z dlugimi wasami na tylnej pletwie

lap[iemy tez drugi odcien bo juz nam  skora raz zeszla

kupilismy tez Dragon Fruita i opedzlowalismy go ze smakiem
zreszta owocujemy sie codziennie do nieprzytomnosci
glownie rambutanami i liczi ktore tutaj smakuje zupelnie jak greyfrut

jutro idziemy na full moona
ale nie wiem czy to dobry pomysl
podobnno z suratani jakies wielkie oddzialy policji przybyly na Haad Rin
genralnie caly czas sa jakies male imprezki lesno plazowe na wyspie
2 dni temyu bylismy w Pirates kolo nas
i bylo trannsowe grano calkiem spoko

to tyle chyba
w razie jakby co to super man z MO Kapitan Zbik i piec cywil
pomoze wam
sie komunikowac z nami


pzdr
skomentuj (2)

Linki Sponsorowane
Marek Amrozy Blog blog Marka Amrozego
GRONKY FLOWER POWER Centrum kwiatow

Różne
Wywiad dla O2
My Digital Art